Ostre na trasie #3. Prądocin
|

Ostre na trasie #3. Prądocin

Słonecznie witam szczęściarzy, którym nieobce jest pojęcie “długi weekend”. Pozostałych również pozdrawiam – jutro sobota i Wy też możecie się wybrać na wycieczkę rowerową w poszukiwaniu plaży tak dzikiej jak moje pląsy na Blokadzie Łużyka. Prądocin: kogo to obchodzi? Wiem, że wydaje się to być mieścina interesująca tak bardzo jak Strączkowo Małe (pozdrowienia dla twórcy),…

Rowerem do pracy. Miejskim czy swoim?

Rowerem do pracy. Miejskim czy swoim?

Przemieszczanie się po mieście rowerem bez względu na warunki atmosferyczne to jedna z moich najlepszych praktyk tej wiosny. Dzięki dojeżdżaniu do pracy na jednośladzie zupełnie inaczej – bardziej pozytywnie – zaczynam dzień, a dobry nastrój zostaje ze mną do wieczora. Brzmi jak slogan z reklamy pozitiwum, ale właśnie tak to jest: rower to suplement diety…

Cztery instruktorskie zboczenia. Dodaj piąte!

Cztery instruktorskie zboczenia. Dodaj piąte!

Sam detektyw Monk nie powstydziłby się niektórych ze zboczeń, które towarzyszą instruktorom. Nie są one groźne: pół bidona wody z BCAA i trzy listki ręcznika papierowego do wycierania czoła obowiązkowo na każde zajęcia – bo inaczej nie mają prawa się udać – raczej nikogo nie krzywdzi. Instruktorskie skrzywienia bywają nawet nieuświadomione, a  jako materiał na bloga……

Ta druga godzina indoora

Ta druga godzina indoora

Zdecydowana większość dużych i popularnych klubów fitness przewiduje w rowerowym rozkładzie jazdy co najmniej dwie godziny zajęć Indoor Cycling popołudniu/wieczorem. Bywa, że każda jest z innym instruktorem, ale chyba w przewadze są zajęcia z tą samą osobą. Te dwie godziny to oczywiście oddzielne jednostki treningowe, o różnym stopniu zaawansowania. To wspaniałe, jak odmienne są te dwie…

Rowerem w deszczu

Rowerem w deszczu

Od dwudziestego kwietnia dojeżdżam do fabryki na rowerze. I od dwudziestego kwietnia zastanawiam się, jak napisać o tym na blogu, by słowami oddać to, co się dobrego dzieje podczas tej pół godziny początku dnia. Jeszcze nie wymyśliłam, jak to zrobić, a jak będę tak na ten pomysł czekać, to mnie zima zastanie i znowu będę…

Ostre na trasie #2. Mustangowy Toruń
|

Ostre na trasie #2. Mustangowy Toruń

Moje sobotnie samopoczucie nie było najlepsze, a chęć na wyprawy bardzo słaba. Miałam wybór: albo poużalać się nad sobą w domu, albo w trasie. Wybrałam to drugie, przynajmniej będzie co wspominać. Zresztą skoro Szisza od rana dbała o serwisowanie roweru, to nie mogłam jej tego zrobić i nie zostawić wolnej chaty. Napinka Bydgoszczy na Toruń i…

Krótkie filmy dla fanów ostrego koła

Krótkie filmy dla fanów ostrego koła

Pobiegowe bóle mięśni czworogłowych poszły w zapomnienie wraz z padnięciem na twarz po dwudziestej pierwszej. Szczerze mówiąc chętnie przytuliłabym jeszcze poduchę, ale życie czeka. Jak już wspominałam, Poznań urzekł mnie swoją rowerowością, a co najmniej połowa bajków, które mijały nas na ulicach, to były ostre koła. Poznańscy rowerzyści z reguły działali zgodnie z filozofią ostrego i…