Pozytywna wyjebka czy już nihilizm?

Jeszcze nie wiem, czy to pozytywna wyjebka, czy zwyczajny nihilizm, ale stan, w którym jestem od kilku tygodni, utwierdza mnie w przekonaniu: róbmy po swojemu. A ten tekst jest trochę o tym, a trochę o pisaniu chatemGPT.

W moich rozmowach z klientkami padają pytania: A ile publikować? A czego? A w jakim formacie? A o której? Co się powinno? I ja mówię, co się powinno, a potem dodaję: Zrób, jak czujesz. Zrób, jak uważasz. Przetestuj. Rób tak, żebyś w tym wytrwała.

Tylko sprawdzone i przetestowane przez Ciebie zadziała. Mówię to jako nałogowy ćpacz wiedzy, który w ciągu ostatniego półrocza przetestował więcej pomysłów niż przez ostatnie 5 lat.

I poza tym: po co ja mam Ci dawać przemieloną przez IG maszynkę radę, do której źródła nie idzie dotrzeć? Zamiast tego wolę się skupić na tym, co dla Ciebie ważne. Słyszę, jak zmienia Ci się głos i twarz nabiera rumieńców, kiedy zaczynasz mówić o tym, co Cię ekscytuje. Najgorsze to pozostawić to tylko w przestrzeni Google Meet, a reszcie świata pokazać wysryw z AI, podróbkę treści, której pochodzenie Nosowska określiłaby jako „ z fabryki na Tajwanie”. Dobierzmy więc formę do tego, co w Tobie żyje, bo wtedy nie trzeba na siłę dorabiać hooków i fikuśnych CTA. Emocjonalny, angażujący przekaz robi się „sam”, kiedy pozwolisz mu wyjść.

Żal mi trochę, jak widzę kanciaste teksty z chata, bo autorka wierzy bardziej w niego niż w swoją moc do przekazania własnej prawdy. Jesteśmy przeładowani powinnościami i promptozą: własną kreatywność trzymamy na łańcuchu, szukając jednocześnie zbawienia w AI. Czy to, co pozwalasz mu zmyślać, przyjmiesz jako swoje?

Wygląda na to, że za chwilę będę walczyć o ludzkie pisanie i w ramach rozgrzewki nie cenzuruję się w swoim – choć to i tak jedyny obszar, do którego nie wkradła się wdrukowana powinność bycia grzeczną. Ktoś musi przypominać, że chat wie tyle, ile mu powiemy. A resztę dopowie sobie sam i przedstawi jak gówno w złotym papierku – przynajmniej taki jest stan tego na schyłek czerwca 2025. Życie nie raz podsuwało takie cukierki, ale chyba nigdy nie częstowaliśmy się nimi tak bezmyślnie…

I nie, to nie jest krucjata przeciwko używaniu AI do tworzenia treści, ale przeciwko generycznemu, płytkiemu przekazowi, który mogłabyś zastąpić swoją zajebistą perspektywą oraz ludzkimi przeżyciami i historiami. I przeciwko wyzbywaniu się krytycznego myślenia, bez którego pisanie traci wyraz.

Chyba więc nie ma znaczenia, czy moje pobudki biorą się z pozytywnej wyjebki, czy to zwyczajny nihilizm – skoro można z takim napędem walczyć o rzeczy ważne, to obojętnie, jaką będzie nosiło nazwę.

Rób po swojemu i pisz po swojemu. Za dużo jest do stracenia.

Similar Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *