Jak przestałam kupować kursy
Ostatnio wyświetliła mi się reklama kursu Liczy się Kampania Bartka Popiela. Kliknęłam. Przeczytałam kilometrowy landing.
Wow, ale to zmieni moje życie. Nie jestem JESZCZE w grupie docelowej tego kursu, ale moje klientki są! I ja kiedyś będę! Ale zrobimy kampanie…
Na szczęście słyszę już ten z moich wewnętrznych głosów, który lubi prawdę. Punktuje mnie skubaniec za każdą iluzję. I to była kolejna z nich.
Dobrze myślisz: nie kupiłam tego kursu. Ale rok temu pewnie zrobiłabym inaczej. Chcę podzielić się z Tobą tym, co pomaga mi nie dokładać sobie kolejnego wyrzutu sumienia.
Kiedy dodałam story na ten temat, dostałam ponadprzeciętną liczbę serduszek. Wiem, że nie jestem sama. Również wśród Twoich maili panoszą się hasła logowania do różnych platform – do niektórych nawet się jeszcze nie zalogowałaś.
No właśnie.
Do niektórych tych platform nawet się nie zalogowałam
Uświadomienie sobie tej prawdy pozwoliło mi nie kupić Liczy się Kampania, a wcześniej kilku innych kursów, które miały zmienić moje życie.
Skoro nie ruszyłam jeszcze innych materiałów, jakie jest prawdopodobieństwo, że w najbliższym czasie zabiorę się właśnie za to?
No dobrze, nie zabierzesz się za to teraz – ale kup na zapas, bo taka cena jest tylko dzisiaj – pewnie znasz głos, który Ci to podpowiada.
Może go rozpykasz jak ja? Mówię mu, że jeśli przerobię z sercem wszystko, co mam już w zanadrzu – to przy kolejnym okienku sprzedażowym danego kursu będę w stanie dać za niego więcej.
I nie kupię sobie kolejnego wyrzutu sumienia, który daje satysfakcję tylko chwilę – a wynika ona najczęściej z tego, że zrobiłam koszty w firmie…
Słuchanie i czytanie to złudzenie uczenia się
Wiele treści z kursów słucham. Ale co tak naprawdę z tego zapamiętuję? Czy z ręką na sercu mogę powiedzieć, że coś daje mi odsłuchanie kursów albo obejrzenie wideo?
Nie. Nikt jeszcze się nie nauczył pisać skutecznych postów, tylko słuchając o AIDA czy USP. Nikt nie ułożył firmy bez liczenia.
Najwięcej uczę się z praktyki, a na tę rzadko kiedy znajdowałam przestrzeń. Podobnie byłoby przy kolejnych materiałach. Umówiłam się ze sobą, że podejdę poważnie do swoich edukacyjnych planów – a dopiero wtedy wydam kolejne pieniądze.
Ćpanie wiedzy to prokrastynacja. Uspokajacz sumienia – przecież coś robię! Ale to tylko złudzenie. W rzeczywistości nic się nie zmienia. Pewnie dlatego, że…
Za mało wiem
Każda reklama nowego kursu daje nadzieję syndromowi oszusta. Przerobię jeszcze to, to typ się w końcu zamknie.
Ale dobrze wiem, że on jest nienasycony. Zawsze mogę wiedzieć więcej. I kiedy uświadomiłam sobie, że kolejnym zakupem chcę wypełnić swoje wyimaginowane braki, powiedziałam STOP.
Pewnie czegoś nie wiem o tworzeniu treści. Ale jak widać wystarczająco dużo, żeby z sukcesem prowadzić firmę opartą na tej usłudze.
Chcę się skupić
Lubię nowości i najlepiej żeby było ich kilka na raz. Kilka ekscytujących kursów robionych jednocześnie – o tak, dajcie mi to!
A mi się po prostu zachciało pożyć – i to nie z dziesięcioma tematami na głowie. Skoro ciągle brakuje czasu, to chcę się uczyć z sensem: ze zrozumieniem, bez rozpraszania się, za to z wprowadzaniem rzeczy w życie. A nie z wyrywaniem sobie 10 minut na przesłuchanie jednej lekcji o pisaniu, drugiej o ClickUpie, a trzeciej o delegowaniu.
Wolę człowieka i mentoring
Mam wrażenie, że dzieje się w nas kolektywna zmiana – a przynajmniej ja mocno to odczuwam. Chcemy obustronnej komunikacji. Internet przesycony jest jednostronnym przekazem i zaczyna nas to męczyć. Dajcie człowieka!
Praktyka, mentoring, mastermind, proces. To wymaga więcej pieniędzy i czasu – ale czy na pewno? Ile kosztowały nieprzerobione kursy? Ile pourywanych sesji z edukacyjnym wideo zjadło mój czas, a nic po sobie nie zostawiło?
Wolę się zobowiązać wobec drugiego człowieka. A przy okazji wobec siebie.
Kursy są spoko
Może sama nagram kiedyś własny. Tylko w tej konsumpcji kiedyś trzeba wyjść z roli ciągłego ucznia – a już z pewnością na bieżąco sprawdzać, czego się nauczyliśmy. Przyjemna iluzja rozwoju tuż po zakupie to za mało, żeby realnie coś pchnąć do przodu.
A Ty jak to czujesz?