Indoor cycling. Jedyny stały punkt w chaosie
Znowu jest szósta rano, choć przed chwilą było kilka minut po północy. Woda na oczy, jajka z warzywami do żołądka, a już za moment mroźny wiatr na policzki. W głowie nadzieja, że niebawem już nie będzie to mróz, tylko rumieńce od jazdy rowerem i radość, że już jaśniej niż miesiąc temu i nie wychodzę z…