30 września – Dzień chłopaka

Mają duże bluzy i szorty kończące się za kolanem albo bojówki z przepełnionymi kieszeniami. Zero dylematów, co rano ubrać, oraz żel pod prysznic, który jest też szamponem. Mówią, że można tym myć i dupę, i auto, ale w to osobiście nie wierzę.

Sprawdzeni towarzysze podróży pieszych, obładowani jedzeniem dla dwojga. Kierowcy pojazdów wszelakich, które akurat są dostępne, kategoria prawka to rzecz drugorzędna. Parkują kombi w miejscach, w których Ty smartem nakręcasz dwadzieścia razy, a na końcu i tak wybierasz miejsce 2 km dalej.

A jak jednak podejmiesz wyzwanie i się nie zmieścisz, to wiedzą, co wpisać w Allegro, żeby kupić to, co pomoże wygładzić wgniecioną blachę auta. Wiedzą też, jak tego sprzętu użyć i robią to, choć woleliby grać w [wachlarz zbyt szeroki, by podać konkretny tytuł] i jeść kebaba.

A może nie woleliby, bo myślą tylko o jednej rzeczy na raz?

Nie ma, że coś nie działa. W czeluściach YouTube albo Reddita na pewno jest wirtualny przyjaciel, który stoczył już walkę z blenderem, rumbą, spłuczką albo wkrętarką – i zapisał dla potomnych rozwiązanie. Należy zrobić według jego instrukcji, pomstując na tego, który wyprodukował takie gówno, po czym podziękować wirtualnemu przyjacielowi.

Chłopaki upraszczają. Nie wyrzucają przez okno, bo coś się zacięło – po prostu to aktualizują. Rozkładają namioty, tachają do auta i z auta trzy Twoje stylówki i swoje trzy pary gaci. Mają na koncie epizod sportowy, wieloletni bądź w formie zrywu. Na koncie co najmniej jedno zerwanie, ale tu nie ma co drążyć.

Dają rozwiązania – czasem wcześniej niż chcesz, ale ostatecznie doceniasz. Wyposażeni są w dziwny termostat: grzeją ręce i studzą emocje.

I najważniejsze: rzucają takimi tekstami, że stymulacja intelektualna idzie w parze z bólem brzucha i bezdechem – i dobrze się składa, że człowiek nie Rojek, i nie chce umrzeć z miłości, a chętnie zejdzie ze śmiechu.

Wrzesień dał mi dwóch chłopaków. W sensie jednego, ale potem pojawił się drugi, no co Wam będę tłumaczyć.

Dzięki, wrzesień.

Dzięki światu za dobrych chłopaków. I że dał im zarost. I że czasem pachną sobą, a nie żelem „i do dupy, i do auta”.

Za co jeszcze?

Similar Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *