Zarabianie w Internecie: co musisz wiedzieć na starcie?
Nie będę ściemniać – początki w biznesie online bywają wyzwaniem. Nie wiadomo, w jakim kierunku pójść, a przerabiając kolejne kursy o tworzeniu treści czy sprzedaży produktów cyfrowych, słuchając marketingowych guru z milionami monet na kontach – można skończyć z bólem głowy.
Czy sobie poradzę? Czy to wszystko ma w ogóle sens? Który format treści najlepiej sprawdzi się na starcie – i czy można w ogóle zacząć zarabiać na pierwszym produkcie cyfrowym, przy okazji nie rozwalając z frustracji laptopa w drobny mak? 😉
O tych tematach dyskutowałam razem z moim gościem Karolem, z którym łączy mnie długoletnia współpraca – od ponad dekady razem poruszamy się po meandrach internetu i przecieramy szlaki biznesu on-line. Skupiamy się na zagadnieniach, które są często bolączką początkujących twórców i przedsiębiorców:
- czy szczerość i otwartość w biznesie on-line są w cenie?
- wszyscy mówią o grupie docelowej – czy warto zaprzątać sobie nią głowę już na samym początku?
- dlaczego treści wideo cieszą się tak ogromną popularnością,
- jak podejść do stworzenia swojego pierwszego produktu cyfrowego,
- chcę wiedzieć, czego oczekują ode mnie inni – jak badać potrzeby klientów?
Szykuje się spora dawka wiedzy i wyciągania trafnych wniosków, a spotkanie zainicjowaliśmy w ramach akcji Podcasty dla WOŚP – bo warto łączyć cenną naukę z… dobrymi rzeczami 🙂 to co, kubek z ulubionym napojem w dłoń i zaczynamy!
Odcinek Podcastynacji możesz znaleźć na Youtube
słuchaj również na spreakerze
Fundamenty biznesu on-line? autentyczność i wartościowy content
WPziom:
[…] Ostatnio oglądałem takiego ziomka na YouTubie – to znaczy bardziej słuchałem, i to na raty – robi wywiady ponad pięć godzin. To jest chyba Szymon o strategiach. Przedsiębiorcy przez ponad pięć godzin udzielają mu wywiadu. Ktoś dał mu taką informację zwrotną, że nawet jak ktoś trochę udaje, ma jakąś maskę, to i tak nie będzie trzymał gardy przez pięć godzin, więc gdzieś tam się otworzy. Takie fajne, autentyczne treści teraz są pożądane.
Agata Borowska:
Czyli ludzie będą mieli uwagę nawet przez pięć godzin…
WPziom:
Myślę że nikt nie ma uwagi przez pięć godzin i nikt nie słucha tego ciągiem. Natomiast wystarczy mieć aplikację YouTube, nie wiem czy w darmowej też tak jest, ale ja na przykład mam po to tylko wykupione premium, żeby móc słuchać YouTube’a w kieszeni. Bardzo często tak konsumuję YouTube’a, że po prostu go słucham . Wsiadam do samochodu, to sobie leci dalej, ja jadę gdzieś przez 15 minut i 15 minut słucham na półtorej [prędkości].
Ludzie mówią, że na dwa słuchają… Tak konsumują te długie treści. To nie jest tak, że istnieje odpowiednia długość filmu, żeby to było dobre na social media, szczególnie na YouTube’a. Nie ma odpowiedniej długości. Takiej żeby nie wyczerpało to słuchacza i widza.
Skupienie kontra scrollowanie – POZNAJ WARTOŚĆ DŁUGICH TREŚCI
Agata Borowska:
Przypomniał mi się Cezary Pontewski. Byłam ostatnio na jego stand-upie i wspominał, że jak wgrał swój stand-up na YouTube, to miał komentarze, że trzeba oglądać na półtora czy nawet na dwa, bo mówi w taki sposób… On mówi: „Bo masz człowieku rozwalony ośrodek nagrody. Pięciosekundowe filmiki oglądasz, to potem trudno Ci się skupić na takiej całości”.
Ale ostatnio właśnie poczułam, jaka to jest przyjemność, bo obejrzałam sobie wywiad. Mówię „Obejrzę go bez przerywników, obejrzę go nie w tle. Skupię się na tym”. I to było po prostu jak konsumpcja… jak kiedyś książki, gazety, czegokolwiek, nie? Że po prostu usiadłeś i na jednej rzeczy się skupiłeś. To jest super i myślę, że będziemy musieli do tego wracać. Tak samo jak do tych wywiadów na pięć godzin, które sobie podzielimy. To będzie w końcu coś pogłębionego, a nie tak wszystko po łebkach.
WPziom:
Dokładnie. Ja tylko jeszcze mam techniczne pytanie. W związku z tym, że ja widzę taką kropkę, która miga, to my już nagrywamy odcinek, tak?
Agata Borowska:
Mhm… ale to nie musi wszystko… Zobaczymy „po”, co będzie do autoryzacji.
WPziom:
Ok, spoko. To właśnie piękny wstęp do autentyczności.
Agata Borowska:
Jeżeli was słuchaczy to pocieszy – że komuś z tą autentycznością tak łatwo przychodzi – to ja spędziłam dzisiaj bardzo dużo czasu na dobieraniu tła. Jako że nie mam najnowszej meblościanki z Ikei, więc zastanawiałam się czy dać takie sztuczne tło, gdzie moja głowa będzie się czasami urywała w połowie. I do jakiego stopnia to wyblurować. Mimo że generalnie codziennie widzicie na Insta jak wygląda pomieszczenie, w którym pracuję, to i tak zawsze się ma taką myśl, że to pewnie powinno jakoś tam wyglądać. Tak w kontekście autentyczności.
Poznajcie Karola – autora kursów i twórcę produktów cyfrowych
A spotykamy się dzisiaj z Karolem w ramach Podkastynacji, która jest dla niego.
To był chyba rok 2023. Była akcja podcasty dla WOŚP i Karol wsparł wtedy WOŚP z hasztagiem Podkastynacja. Ja miałam się odwdzięczyć odcinkiem na wybrany przez niego temat, ale stwierdziłam, że skoro jest taki medialny jak ja – bo jest youtuberem – no to przecież dlaczego miałoby go tutaj nie być. Karol jest z nami też dlatego, że sporo przeszedł w drodze biznesu online. Przynajmniej ja to tak odbieram, bo jak dziesięć lat temu ogarniałeś mi bloga, to byłeś – myślę – w trochę innym miejscu zawodowym. Sporo się zmieniło.
Dzisiaj możemy sobie porozmawiać między innymi o grupie docelowej i o pierwszym produkcie online – jak do tego podejść. Jeżeli jesteście na takim etapie swojej działalności online, to myślę, że sporo z tej rozmowy wyniesiecie. Czy dobrze powiedziałam, że to było dziesięć lat?
WPziom:
Właśnie się zastanawiałem czy dziesięć, chyba już ponad, nie? Ostatnio było dziesięć lat od premiery. Mówiłaś, że byłem w innym miejscu. No to mówiąc wprost, wziąłem trzy dni wolnego z pracy na stolarni, żeby tego bloga zrobić, więc faktycznie byłem trochę w innym miejscu.
Agata Borowska:
No a blog działa do dzisiaj i jak się okazało – świetnie, że już wtedy go założyłam, nawet jak nie robiłam tego pod swoją działalność gospodarczą i te usługi, które teraz świadczę. Ten autorytet strony jednak swoje robi i przez dziesięć lat coś tam się udało zbudować nawet pod kątem SEO. Także to był dobry ruch.
Więc już pierwsza podpowiedź: jeśli chcielibyście jakoś promować swoje usługi, to własna strona internetowa wciąż jest dobrym wyborem.

Karol, kto ma o tym mówić jak nie ty, skoro tworzysz ludziom strony internetowe, a teraz masz kursantów, którzy zaczynają tworzyć strony internetowe. Powiedz proszę, czy jak zaczynałeś, to miałeś określoną grupę, do której będziesz mówił? Bo myślę, że to jest jedna – jeśli nie z przeszkód – to z takich dużych rozkmin, kiedy zaczynamy swoją działalność i kiedy wdrażamy się w to, jak w ogóle do tego klienta mówić. To jest ważne. „Mów do określonej grupy osób, a nie do wszystkich, bo wtedy nie trafisz do tego, do kogo chcesz”. Ale czy my tak naprawdę wiemy na początku do kogo chcemy trafić? Jak to było u Ciebie?
WPziom:
Nakreślając tło… Kim jestem i ogólnie, że udało mi się przejść na zawodowstwo parę miesięcy po tym, jak musiałem wziąć wolne, żeby zrobić stronę dla Agaty… No to od tego czasu zajmuję się zawodowo tworzeniem stron internetowych. To się w czasie troszkę zmieniło. Zacząłem tworzyć sklepy, platformy kursowe. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak tej roboty ma być mniej, czyli jak to zautomatyzować, jak sprowadzić ruch. Generalnie te usługi troszkę się rozszerzyły.
Mityczna grupa docelowa – czy musisz ją ZNAĆ, by zacząć zarabiać w internecie?
Na początku faktycznie nie miałem grupy docelowej. Pytanie jak w ogóle określamy grupę docelową… Mój ulubiony przykład: „Musisz wybrać grupę docelową” – ktoś tam w internecie opowiada, że mam sobie na kartce narysować Anię, która jest między 26. a 30. rokiem życia, mieszka w dużym mieście i ma numer buta 42, ma jakieś dzieci na przykład. Tak sobie myślałem o tych szablonach i ludziach, którzy o tym opowiadają… Mówię: kurczę, ja robię strony internetowe. I teraz ktoś mnie zapyta „Karol, ja widziałem na Instagramie, na Facebooku, na YouTube, gdziekolwiek, że Ty robisz strony internetowe. Zrobisz mi stronę internetową?”. A ja wtedy zapytam „Czekaj, czy Ty jesteś Anią między 26. a 30. rokiem życia?”…
Agata Borowska:
„Jaki masz numer buta?”
WPziom:
…I będę rozkminiał, żeby się wbić w ten szablon. Więc nie do końca rozumiałem, co to jest grupa docelowa. Tak zupełnie na początku.
Umówmy się, masz rachunki do zapłacenia, przechodzisz na zawodowstwo, czyli musisz utrzymać się ze swojej działalności albo jeszcze na przykład Twoją rodzinę. Musisz opłacić prąd, gaz i tak dalej. No i teraz masz rozkminiać, czy to zapytanie w skrzynce, które jest jedno na tydzień, to jest Twoja grupa docelowa. Tutaj już się to trochę gryzie.

To nie jest moim zdaniem do końca dobra droga, żeby już na samym początku to precyzować, bo prawdopodobnie nie wiesz z kim chcesz pracować. Zakładam, że nie jesteś osobą, która przez dziesięć lat robiła określone rzeczy w korporacji i teraz będzie te określone rzeczy robić na własnym biznesie, tylko że startujesz z czymś nowym. Na przykład ktoś tak jak ja porzucił swoją pracę w zupełnie innej branży. No i teraz uczy się zupełnie nowej branży, nie ma jeszcze żadnych klientów i zaczyna sobie działać. Ciężko tutaj moim zdaniem określić tę grupę docelową.
Wracając do pytania – czy ja miałem grupę docelową? Nie miałem. Jeśli ktoś chciał stronę internetową, to ja po prostu dla niego tę stronę robiłem według jego wytycznych i dopiero później widziałem, jakie strony robię szybciej, jakie wolniej. Pewnie do tego jakoś dojdziemy pytaniami, jak tę grupę określić.
Agata Borowska:
Właśnie wpadło mi do głowy: czy agencja obsługuje teraz określony profil klienta, czy to wciąż jest bardzo szerokie pole? Bo tak się generalnie kojarzą agencje interaktywne, że kto nie zapyta, ten coś od niej otrzymuje. I teraz pytanie, czy robicie jakąś selekcję, wiecie już z kim lubicie pracować, czy wciąż otwieracie się na nowe, obojętnie z jakiej branży ktoś jest.
WPziom:
To właśnie jest kwestia tego, jaką kto chce agencję zbudować, jaki ma zespół i jakie usługi chce świadczyć, jak wygląda jego oferta. W momencie, gdy ja sobie wymyśliłem, że my będziemy małym zespołem… Dla kontekstu powiem, że pracujemy w tej chwili w cztery osoby, w tym to nie wygląda tak, że wszystkie cztery są na full-time. Obsługujemy określonych klientów i po prostu fizycznie nie jesteśmy w stanie obsłużyć ich więcej.
Więc ja sobie pomyślałem tak: skoro z jakimiś klientami pracuje nam się lepiej, lubimy to robić… Ja sam robię to na przykład w WPziomku, bo oprócz tego, że świadczymy usługi dla klientów, to ja tworzę produkty cyfrowe, mam platformę społecznościową i platformę kursową, lubię to robić dla swojego biznesu, wiec po prostu powielam działania dla biznesu moich klientów.
Po wielu, wielu latach wyszło, że teraz bardziej obsługujemy osoby, które chcą edukować w sieci, budować swoje cyfrowe produkty i które chcą budować portale społecznościowe. To jest taka, można powiedzieć, moja grupa docelowa. To są osoby, z którymi nam się najłatwiej pracuje, bo mamy coraz więcej case’ów, więc wychodzi naturalnie, że robimy pewne rzeczy dla klientów i widzimy, że te robimy na przykład szybciej.
Agata Borowska:
Robimy szybciej albo też sprawia nam to większą satysfakcję, czy też jest bardziej opłacalne. Myślę, że na samym początku, tak jak wspomniałeś – bardzo się tym zgadzam – bierzemy wszystko co jest, bo jeżeli rozwijamy swoje portfolio, to bardzo możliwe, że chcemy popróbować różnych rzeczy. Ja miałam takie doświadczenie, że chciałam po prostu spróbować. Robisz też sobie relacje, kontakty, wchodzisz w to środowisko, potem Cię ktoś poleca… Nie oceniasz na samym początku czy ta osoba będzie, czy nie będzie pasowała.
U mnie jakoś tak było, że ja nie zniszowałam się w jedną tematykę, ale jakby w osobę. Mam wrażenie, że profil, charakter, osobowość mojej klientki są bardzo podobne, albo może nie tyle podobne, co mają jakieś punkty wspólne i dzięki temu łatwiej się pracuje. I przychodzą już do mnie określone osoby, ale to się stało po latach. To nie działo się od samego początku. Dopiero po jakimś czasie wiesz, z kim Ci się dobrze pracuje.
Jeżeli takie określenie grupy docelowej na sztywno jest przeszkodą do tego, żeby ruszyć do przodu albo skłania do tego, aby odrzucać jakieś zlecenia, bo to nie jest ta osoba, którą sobie wymyśliłam na samym początku, to warto odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie. Może ta odpowiedź będzie różna w zależności od tego, czy te rachunki gonią nas do tego, żeby brać zlecenie, czy nie. Natomiast na pewno warto dać sobie szansę i popróbować wielu rzeczy.
Karol tak przykuł moją uwagę, że aż sobie zapisałam: „Powielam dla moich klientów działania tego, co już robiłem sam”. To oznacza, że to, co robisz w swoim biznesie, przekłada się bezpośrednio na Twoje usługi?
WPziom:
Dokładnie tak. Natomiast… żeby nam nie uciekł ten wątek. Powiedziałaś fajną rzecz, że potem pracujemy z ludźmi, których lubimy, z którymi mamy podobny vibe, którzy mają podobne myślenie, podobne wartości i tak dalej. I to jest szczególnie ważne w takich małych biznesach, jakie my tworzymy. Bo zarówno ja, jak i Ty – myślę, że mamy takie ambicje, żeby nasz biznes się skalował, ale nie wzrastał poprzez zatrudnianie kolejnych osób. Nie wyobrażamy sobie, że za pięć lat, będziemy szefami agencji, która ma pięćdziesiąt albo sto osób. Ja kompletnie tego nie widzę, myślę, że Ty też.
W momencie, gdy my bezpośrednio obsługujemy klientów albo jesteśmy blisko, ma dla nas znaczenie, kim oni są i po prostu czujemy się w naszym biznesie coraz lepiej.
Ale na samym początku, jeśli mogę pozwolić sobie na porady, zaproponowałbym odrzucenie tych wszystkich guru, którzy już zarabiają naprawdę fajną kasę, i których porady są na pewno świetne, ale dostosowane do tego biznesu, który oni mają teraz. Wiem, że ciężko jest osobie, zarabiającej kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, postawić się w skórze osoby, która dopiero zaczyna.
przepis na udany biznes on-line: Dajmy klientowi więcej
Ja na początku brałem – oprócz tego, że wszystkie zlecenia – to jeszcze zlecenia poza moimi kompetencjami. Na przykład: klient chciał wizytówkę, to ja mu robiłem wizytówkę. Pamiętam, że ściągnąłem sobie jakieś Adobe i tam robiłem te wizytówki w wektorach. Zrobienie wizytówki za 80 złotych zajęło mi z 4 czy 5 godzin. Ale ten klient – pamiętam go doskonale, bo ma od wielu lat wykupioną opiekę techniczną – za każdym razem wiedział, że może w razie problemów z internetem, problemów z biznesem online albo ze stroną po prostu, zwrócić się do mnie, bo ja mu zawsze w tym pomogę. Nie powiedziałem mu na początku: „Nie, ja się nie zajmuję wizytówkami. Mój profil klienta mówi o tym, że ja tworzę strony i może mogę panu sklep zrobić, ale wizytówki to nie, bo to musi ktoś, kto się zna na grafice”. Zrobiłem mu fajne wizytówki i on je rozdaje klientom.
Wiadomo, że na początku biznesu zamawiamy kilkaset wizytówek i nigdy w życiu ich nie rozdamy, więc podejrzewam, że ich wszystkich nie rozdał. Te wizytówki mu służą i on przyzwyczaił się, że ja mu zrobię fajną rzecz. I zawsze na początku dawajmy użytkownikom takie overdelivery. Dajmy naszym klientom więcej niż zapłacili, więcej niż potrzebują. Mamy na to czas, bo rozkręcamy biznes. Nawet jeśli nie mamy, to warto jakoś to zorganizować. No i tak się tworzy grupa docelowa. Widzimy po prostu, co lubimy robić. Ja wtedy wiedziałem, że nie będę lubił robić wizytówek i pewnie nie będę firmą graficzną, raczej nie odejdę od tworzenia stron internetowych.
Postarajmy teraz się wrócić do pytania i do clue… jakie było konkretne pytanie?
Agata Borowska:
Powiedziałeś, że przekładasz to, co robisz u siebie, na działania u swoich klientów. Pewnie przykuło to moją uwagę dlatego, że poniekąd robię to samo. Zaczęłam od tworzenia contentu dla siebie, dopiero później zrobiła się z tego usługa i wsparcie, które teraz daję innym. To jest fajna rzecz. Ja z mojej perspektywy to widzę to tak: „Kurczę rób trochę dla siebie, bo nie wiadomo, co będziesz mógł potem puścić dalej w świat”.
WPziom:
Powiedzmy od razu o zagrożeniach. W momencie, gdy mamy małą firmę, gdy dużo zależy od nas, robimy nagle dużo więcej dla naszych klientów niż dla swojej firmy i tracimy trochę tę równowagę pomiędzy tworzeniem, a wykonywaniem usług. I też jest dużo łatwiej, zrobić to dla klienta niż dla siebie, tak by the way.
Natomiast, wracając do pozytywności tego pytania… To jest fajne, że możemy robić dla klientów to, co robimy dla siebie i faktycznie łatwiej nam to przychodzi. To jest dla firmy super w kontekście i rentowności, i tego, że szybciej i łatwiej coś zrobimy. Dlatego też warto tworzyć swoje rzeczy, bo jak tworzymy tylko dla klientów, raczej nie eksperymentujemy aż tak mocno jak u siebie. „U siebie” mamy – powiedzmy – mniej konsekwencji, jesteśmy w stu procentach odpowiedzialni. Wtedy możemy powiedzieć „hej kliencie u mnie to działało tak i tak – sprawdźmy u ciebie!”. Mamy te case’y przerobione na sobie. To powoduje, że trochę się profilujemy, ale nie na określoną branżę, tylko tak jak ty fajnie powiedziałaś – na określonych ludzi.

Wyobrażam sobie kogoś, kto w 2020 roku współpracował tylko z biznesami gastronomicznymi. Myślę, że nie był z tej niszy turbo zadowolony w marcu.
Agata Borowska:
Czyli mamy taki wniosek: grupa docelowa – może nie na samym początku. Ale, jak teraz patrzę na Twoje kursy, to są chyba przeznaczone do określonej osoby, a nie do określonej branży. Dla kogo tworzysz teraz swoje produkty online?
WPziom:
Wyszedłem z mocno technicznych rzeczy w WordPressie. Natomiast ta grupa potrzebuje też innych rzeczy. Mówimy o tej samej grupie albo podobnej grupie. Mój biznes się rozwija i mamy inne usługi, jak chociażby automatyzację, platformy kursowe. Kolejne kursy, które zacząłem tworzyć pod tym kątem, że robimy też inne rzeczy.
W sumie, tak, jest to dosyć precyzyjnie określone i wynika to z tego, że tworzyłem właśnie content na YouTube, dostawałem w komentarzach pytania i widziałem co się najlepiej ogląda. Tworzyłem content i sprawdzałem co się dzieje, wyrzucałem coś i sprawdzałem co się dzieje. Tak dobieram treści do mojej grupy docelowej. Bardzo dużo pytam ludzi, ktoś mi coś komentuje, ja staram się rozkręcić tę dyskusję, dużo rozmawiam z moimi ziomeczkami na priv, mamy portal społecznościowy… Potem jest łatwiej, bo po prostu już znamy problemy grupy docelowej, z którą pracujemy.
Agata Borowska:
Czyli decyzja o pierwszym produkcie online, jeśli dobrze wywnioskowałam, pojawiła się wtedy, kiedy zaczęło być coraz więcej pytań pod Twoim contentem na YouTube? Czy już wcześniej sobie myślałeś, że będziesz skalować biznes w ten sposób, czyli nie będziesz, jak to mówią „zamieniał czasu na pieniądze”? Chociaż podejrzewam, że pracy i tak jest przy tym sporo, więc nie jest to do końca ten kultowy pasywny dochód. Jak to jest?
WPziom:
Dokładnie tak. Trzeba się też troszkę zmierzyć i pogodzić z tym, że tej pracy jest czasem dużo więcej niż w usługach dla klientów, bo usługę się zrobi i jest OK. Albo jak mamy na przykład abonamenty skrojone na ileś godzin obsługi, to zrobimy ileś godzin i tyle. A tutaj nam się coś nie nagra, tutaj musimy coś wrzucić…
Ja mam akurat teraz mocne ciśnienie, żeby to było naprawdę fajnie zrobione. Mamy do każdej lekcji transkrypcję, spis treści, podsumowanie, mamy specjalny dział z narzędziami, mamy dodatkowe rzeczy…To wszystko wymaga od nas bardzo dużo pracy. Faktycznie tej pracy jest często więcej niż w usługach. Cały czas podkreślam, że usługi dla klientów są dużo prostsze.
„Nikt tego nie robi, więc…” – jak to jest z tą niszą?
Ja w zasadzie wiedziałem, że będzie potencjał na sprzedaż kursów WordPress, bo po prostu już dużo ludzi sprzedawało kursy WordPress. To jest też taki mit: „Nikt tego nie robi, więc ja w to wejdę i teraz ja będę to robił”. Trzeba się zastanowić, dlaczego nikt tego nie robi. Może być tak, że nikt tego nie robi, bo nie ma na to rynku albo nikt tego nie robi, bo nie znalazłeś / nie znalazłaś kogoś kto to robi. Może już ktoś to robi z sukcesami, a może faktycznie tutaj nie ma rynku zbytu, dlatego nie ma tego dużo. Wiedziałem, że kursy WordPress na pewno będą się sprzedawać, bo na rynku są ludzie, którzy je sprzedają. Chciałem po prostu zrobić coś inaczej niż te osoby i wypuściłem swój pierwszy produkt.
To jest fajna walidacja naszego pomysłu. Nie, że pytamy Ciocię Halinkę: „Ciocia, a ja robię taki kurs WordPressa może tutaj dam ogłoszenie, to byś Ciocia myślała, że to jest fajne?” – „Tak to jest fajne”. Jeśli nawet zapytamy naszą grupę docelową, naszych ziomeczków, czy to byłoby fajne, to oni nam napiszą na Instagramie, zaznaczą w ankiecie, że fajne. Ale w momencie, gdy zrobimy landing sprzedażowy gdy zrobimy przycisk „kup teraz” i powiemy im „Hej, jeśli kupi określona liczba osób, to ja zrobię ten kurs” …
Ja tak właśnie zrobiłem i nie podałem liczby osób, bo stwierdziłem, że jeśli kupią to cztery osoby, to i tak zrobię. Zrobiłem przedsprzedaż, powiedziałem moim ziomeczkom, że robię kurs i „proszę tu jest landing page, macie najtaniej, bo jeszcze tego kursu nie ma i będę go nagrywał”. Tak naprawdę nagrywałem ten kurs przez dwa lata i po dwóch latach stwierdziłem – a propos tego, że to jest szybkie – że już tak długo trwa nagrywanie tego kursu, że ja teraz nagram to jeszcze raz, tylko szybciej.
I to jest w ogóle hit. Zapytałem moich ziomeczków: „No hej, co poprawić w tym nowym kursie? Bo nagrywam to dwa lata. Odkąd wypuściłem pierwszą wersję, to już mam dużo więcej wiedzy trochę się w WordPressie zmieniło, ale nie aż na tyle, żeby to było jakieś turbo nieaktualne. Powiedzcie mi, co poprawić i jak oceniacie ten kurs?”.
No i wszyscy ocenili na 5 na 5. Tak się zastanawiałem, po co ja nagrywam tę następną wersję kursu, ale chcę to nagrać po swojemu z tą wiedzą, którą mam teraz i jednym ciągiem. Nie będzie to trwało dwa lata, tylko dużo krócej. A trwało to dwa lata, bo ciągle dokładałem do tego kursu case’y z życia moich klientów.
Więc zostawiam ten kurs z case’ami, ale też nagram teraz taki szybki, konkretny „krok po kroku” co zrobić, żeby mieć tę stronę… Troszkę już popłynąłem w tym temacie pierwszego produktu… To jest bardzo dużo pracy, jak sobie wymyślisz taki duży kurs, więc jeśli ktoś chciałby robić swój pierwszy produkt, może niech zrobi coś mniejszego, a nie kurs, który ma ponad 80 godzin. To jest bardzo dobry pomysł, żeby najpierw zobaczyć, jak to jest.

Jesteśmy gdzieś i zarabiamy pieniądze. Kiedyś robiłem pierwszy sklep internetowy. Pamiętam, wyceniłem go na 650 złotych i robiłem go 3 tygodnie. Stwierdziłem, że nie mam jeszcze kompetencji na sklep, jeszcze nie mam doświadczenia, więc będę ten sklep robił 3 tygodnie. Wczoraj byłem z moim synkiem grać w piłkę i za taką samą kwotę ktoś właśnie kupił kurs. Po prostu jak zerknąłem sobie na telefon, to zobaczyłem maila, że ktoś dołączył do platformy, ma dostęp, kupił jeszcze upsell, coś po drodze miał dosprzedane. Wszystko zadziało się automatycznie – dostał kurs, dostał fakturę. No i to jest właśnie ta różnica między biznesem kiedyś, a biznesem teraz.
Agata Borowska:
Ktoś usłyszał co powiedziałeś… To się oczywiście tak łatwo mówi. Już słyszę te wszystkie głosy, że „przecież już wszystko było”, „co ja mam nowego zrobić?”. A Ty nam tu pokazujesz: to, że coś było – to dobrze, bo znaczy, że się sprzedaje. Tak powinniśmy na to patrzeć, tylko mamy to zrobić inaczej.
WPziom:
Właśnie. Przecież osoby w mojej branży sprzedawały kursy WordPress za kilkaset tysięcy złotych. Ola Gościniak jest fajnym przykładem: w branży WordPressowej jest od dawna, od wielu lat i mówi, że ma – nie wiem, ile, bo tego nie śledzę – ale pewnie tysiące kursantek. Można sobie pomyśleć „ojej, no to ten rynek jest już zamieciony”. A ja pomyślałem właśnie, że nie jest zamieciony, tylko ja podejdę do tego inaczej. Osoba, która ma już takie zasięgi i ma tylu kursantów, nie może pracować z kursantami tak indywidualnie jak ja, który dopiero zaczynam.
Tak sobie myślałem kiedyś i to jest jeszcze bardziej aktualne teraz, w czasach AI, w czasach automatycznych treści – ludzie potrzebują tego, żeby ze sobą rozmawiać, żeby z kimś skonfrontować to, co zobaczyli w internecie, w kursie. Era kursów takich, że kupujesz dostęp do produktu i to jest dochód pasywny, jest już za nami. Jeśli ktoś pomyślał sobie „dobra, to ja zrobię kurs i to będzie dla mnie dochód pasywny i będę milionerem”, myślę, że może to być ciężkie.
Bardzo rekomenduję dodać jakąś wartość. My na przykład mamy regularne konsultacje online, do tego buduję społeczność. Teraz ta społeczność jest w części zamknięta i wiedziałem, że to będzie nasz wyróżnik – faktycznie jest i fajnie działa. Więc wracając do Twojego pytania… Tak, jeśli coś już jest na rynku i fajnie się sprzedaje, to możemy się podpiąć pod ten trend.
Wracamy do tego, że poznajemy ziomków, z którymi pracujemy, poznajemy naszych klientów i proponujemy im rozwiązania ich problemów. Najważniejsze zdanie o grupie docelowej jest takie: „Nie szukaj Ani, która ma między 26 a 30 lat, tylko szukaj problemu, który Twoja firma dobrze rozwiązuje albo który Ty dobrze rozwiązujesz”. W momencie, gdy skupimy się na problemach, które potrafimy dobrze rozwiązać, grupa docelowa powstanie naturalnie właśnie w oparciu o te problemy.
Gadajmy z ludźmi o ich potrzebach
Agata Borowska:
Tak więc potrzeby klienta – to, o czym możemy się też dowiedzieć w różnych programach biznesowych, czy nawet z darmowych treści w internecie – najfajniej jest badać po prostu rozmawiając z tymi ludźmi, a nie próbując wydobyć ze swojej głowy, co nas skłania do tego, żeby robić. Tylko rozmawiając, dowiemy się jak ta druga osoba patrzy na sprawy i jaką ma perspektywę. Nie próbujmy kluczyć, chować się, zagadywać nieśmiało. Tak naprawdę, jak już ktoś jest blisko nas, mamy z nim kontakt, to on nam bardzo chętnie opowie. Ja mam takie doświadczenie, że bardzo chętnie ludzie mówią mi, z czym jest jakiś problem.
WPziom:
Bo pomyśl sobie, kiedy ostatnio odezwał się do ciebie jakiś wykonawca usługi i zapytał: „Agata, bo ja widziałem, że w Twojej niszy albo w czymś tam, co robisz, jest taki i taki problem. Czy Ty masz taki problem?”, albo: „Widziałem, że u Ciebie coś tam, coś tam”, czyli odnosi się do Twojej sytuacji i pyta Cię o Twoje problemy w biznesie, jakieś wyzwania, które masz i tak dalej No praktycznie nikt tak nie robi, tylko każdy wjeżdża ze swoją ofertą.
Jak chcemy zwalidować swój pomysł, sprawdzić, czy on będzie dobry, to możemy zrobić ankietę. Ankiety super działają i bardzo fajnie nam automatyzują biznes. Natomiast mają największy sens przy dużej skali, żeby nie rozmawiać z ludźmi.
A ja napisałem sobie na początku przy zamówieniu w e-commerce „numer telefonu jest nieobowiązkowy”, ale napisałem w nawiasie „zadzwonię zapytać, jak Ci idzie kurs”. To było przy zamówieniu. Bardzo dużo ludzi podało numer telefonu. Ja mogę do tych osób zadzwonić, bo one wyraziły na to zgodę, i zapytać „Hej, jak Ci idzie? Jaki jeszcze masz problem w biznesie?”. Tak samo na Instagramie. To jest mega narzędzie, którego Ty akurat mocno używasz do tego, żeby rozmawiać z ludźmi, nagrać sobie coś, nawet porozmawiać chwilę przez telefon.
Ludzie bardzo chętnie nam opowiedzą, w czym możemy im pomóc. Jeśli ktoś planuje swój pierwszy produkt, to niech po prostu rozmawia z ludźmi. I tutaj jest jeden mały haczyk: trzeba lubić ludzi, trzeba lubić z nimi rozmawiać.
Agata Borowska:
Na pewno tak będzie prościej, bo nie będziemy musieli się zmuszać. To jest teraz bardzo duża wartość w biznesie online, nawet jak jesteśmy techniczni. Okazuje się, że te kompetencje miękkie wracają. Przynajmniej ja tak na to patrzę. Kiedyś myślałam, że najlepiej, żebyśmy mieli twarde skille, specjalizację i umieli to wszystko tak ładnie zaprezentować, a tutaj takie poboczne rzeczy, pozornie mało istotne też się przydają.
Jak powiedziałeś o tym, że miałabym podać swój numer telefonu i zadzwonisz zapytać jak mi idzie kurs… To jest spoko. Ja już też przestałam kupować kursy online, bo zauważyłam jak po prostu się tym przykryłam. To jest taka iluzja działania… Kupiłam jeden kurs copywriterski (któryś z kolei, ale to był już ostatni!), bo było w nim zaznaczone, że „będziesz wysyłała swoje prace i ja dam Ci feedback”. To było dla mnie wystarczająco przekonujące.
Teraz, jak szukam jakiegoś rozwoju w internecie, już niekoniecznie musi to być ktoś, kto czegoś mnie nauczy, ale ktoś, po prostu też będzie w procesie. Ja mogę czyjś proces obserwować i już z tego coś wynoszę. Oczywiście wiadomo, że wszystko zależy od etapu, na którym jesteśmy. Może na początku faktycznie chłoniemy jak gąbka te rzeczy z kursów i to wystarczy, ale potem ten człowiek jest ewidentnie potrzebny.
WPziom:
Takie wyjście poza strefę komfortu – wiem, że to oklepany tekst. My po prostu jako ludzie dobrze się czujemy. Tak samo jest w usługach. Dobrze się czujemy, kupując kolejny kurs.
„Dobra, ja już będę gotowy, jak kupię następny kurs i jeszcze ten przerobię, i już wtedy mogę ruszać ze swoim produktem, bo będę wiedział wszystko. A, nie! Jeszcze tutaj powiedzieli to – muszę zobaczyć jak się robi tę automatyzację po webinarze. Mówili, żeby napisać 5 maili przed webinarem… Ja sprawdzę jak wysłać jeszcze te 5 maili po webinarze…
Ale nie, bo jeszcze muszę rozdzielić tych ziomków, którzy byli na webinarze i tych którzy nie byli. Przecież muszę inną komunikację napisać do tych, którzy nie byli. No tak! Sprawdzę, jak się robi, żeby otagować tych, którzy byli na webinarze, ale inaczej napisać do tych, którzy nie byli. No dobra, może ja to zlecę copywriterce. A po co ja to będę zlecał copywriterce? Jak mogę się nauczyć copywritingu? Kupię kurs o copywritingu.
No, ale przecież ci, co byli na webinarze nie dotrwali do części sprzedażowej – powinni mieć inną treść, powinno to być posegmentowane. Widziałem w internecie, że segmentacja to klucz w biznesie online – żeby odpowiednio dać komunikaty. Co tu zrobić do segmentacji? To ja teraz zrobię research i poszukam narzędzia, które będzie mi dobrze segmentowało moją grupę docelową”.
Możemy wpaść w tę pętlę i nie wyjść z niej przez wiele, wiele lat. A musimy po prostu poprosić naszych klientów o to, żeby nam zapłacili za to, jaką mamy ideę i rozwiązać ich problem. I tyle, kropka.
Agata Borowska:
Czyli nie komplikować. Tak sobie pomyślałam – jak mówiłeś o tym, że my rozkminiamy 50 osób zapisanych na webinar, ale chcemy robić wielkie segmentacje – że na samym początku nie trzeba aż tak mocno kombinować.
WPziom:
Właśnie. Jak zapisze się 50 osób i 20 z nich nie przyjdzie, to napisz nawet do wszystkich wiadomość albo jak masz numer telefonu, to zadzwoń, powiedz „Hej, bo nie przyszłaś, nie musisz tłumaczyć, co się stało, ale ja robię teraz produkt – to byłoby dla Ciebie, czy nie?”. Jeśli mamy od nich zgodę, a mamy, bo zapisali się na webinar, to możemy się z nimi skontaktować.
Ostatnio w naszej branży weszły poważne przepisy cold mailowe i teraz nie można pisać niezamówionej informacji handlowej, więc tym bardziej trzeba robić fajne rzeczy i dawać fajne treści, bo ludzie wtedy mają z nami interakcje i możemy z nimi zagadać.
Jeszcze odnośnie do tych kursów i dawania wiedzy – mamy AI, możemy każdą wiedzę mieć bardzo mocno pogłębioną, możemy mieć jakieś techniki, możemy mieć napisany jakiś kod. Więc to, o czym Ty powiedziałaś, czyli umiejętności miękkie są znowu turbo ważne. Zawsze były. My może daliśmy sobie trochę powiedzieć, że „musisz mieć taką i taką wiedzę, żeby robić biznes online”. Natomiast te umiejętności miękkie są pożądane.
Tym bardziej, że teraz będzie coraz więcej awatarów, coraz więcej agentów AI. Będą tworzyć treści, które będą robiły dla nas zadania… i spoko, bo można budować małe biznesy i robić dużo rzeczy. Natomiast my jako konsumenci, jako klienci, jako ludzie będziemy szukali rozmowy z innym człowiekiem. Jeśli możemy połączyć wiedzę z AI i na przykład mentoring, który dostajemy od konsultanta AI z mentoringiem prawdziwej osoby, która ma przeżycia w biznesie, która może się lepiej w nas wczuć, bo przerobiła już ileś takich case’ów, zna warunki polskie, jeśli na przykład działamy na Polskę – to jest mega dodatkowa wartość.
To, co Ty powiedziałaś, że ktoś sprawdzi Twoje rzeczy, które napisałaś w kursie – to jest super z perspektywy twórcy. Widać od razu, że ten twórca nie jest nastawiony na konwersję. Często widzę to na przykład w kursach lifetime. Słyszałem na przykład taki argument: „mój kurs jest dostępny dożywotnio i wbijaj w niego”. Tylko większość kursów, na które jestem zapisany dożywotnio, po prostu nie jest aktualizowana. To było dla kogoś fajne sprzedażowo, że on jest dożywotnio, a my i tak dożywotnio do niego nie zaglądamy. Twórca go nie aktualizuje, więc sprzedaje następny kurs. Tak to wygląda. Zamykając to klamrą – to spoko, że idziemy w kierunku umiejętności miękkich, że uczymy się od siebie i ze sobą rozmawiamy.
Pierwsze kroki w stronę produktu cyfrowego
Agata Borowska:
Ja to w ogóle tak widzę: jak myślę o swoim produkcie, też bym chciała, żeby człowiek coś z tego wynosił w działaniu. Nauczyłam się na swoich błędach i na tym, że taka konsumpcja kursów nie za dużo mi dała, tylko zawsze to działanie. Wiedziałam, że ktoś sprawdzi ten tekst, więc napiszę go do sprawdzenia czy tam do sugestii i tak dalej. Widzę, jakąś laskę, która codziennie rano na jakimś komunikatorze albo w mailu pyta „Zostało stworzone to, co było tutaj zobowiązane? Proszę bardzo, mieliśmy harmonogram, miał być content. Czy ten content jest?”.
Czasem potrzeba po prostu takiego czynnika ludzkiego, który nas będzie troszeczkę pilnował, tego zobowiązania wobec drugiej osoby. Kupowanie kursu, kiedy wiedziałam, że ktoś coś sprawdzi albo że ja mogę być w procesie i być bliżej z tą osobą, która gdzieś jest x kroków wyżej – to jest na maksa wartościowe.
Chciałam Cię spytać o pierwsze trzy kroki w robieniu produktu online, ale myślę, że to już nam w międzyczasie wybrzmiało. Po pierwsze – to już może być na rynku i my nie musimy wymyślać koła na nowo. Po drugie – żebyśmy byli dostępni jako ludzie, i że to jest aktualnie wartość. Po trzecie… dodasz coś?
WPziom:
Tak – zrobić koszyk sprzedażowy. To nawet nie musi być strona internetowa. Miejsce gdzieś. Nawet jeśli to za dużo dla Ciebie, żeby zrobić koszyk sprzedażowy, to podaj swój numer konta. Żeby ktoś Ci przelał pieniądze za Twoją usługę, Twój produkt. No i lecisz z tematem.

pytaj i słuchaj swoich odbiorców
Wracając do Twojego wątku – chcesz zrobić swój pierwszy kurs, jeden z pierwszych produktów taki, że dostajesz od razu informację zwrotną od osób, które z Tobą współpracują. To jest super. Ja mam taką samą refleksję.
Rozpoczynam program mentoringowy i na początku ofertę dołączenia do pierwszej edycji dostaną tylko osoby, które już raz mi zaufały, czyli już kupiły któryś z moich kursów. To jest świetne, bo zasada jest taka sama jak na początku, czyli cena jest najniższa w historii, ale sam program już wychodzi poza techniczne rzeczy – będziemy pracować nad biznesami klientów i będziemy cały czas regularnie to robić. Właśnie tak, jak Ty mówisz – komunikatory plus mastermindy, plus sprawdzanie postępów, wdrażanie, optymalizacja.
Moim zdaniem, to jest przyszłość produktów cyfrowych – praca z człowiekiem i przekazywanie wiedzy w ten sposób, że to jest cały czas feedbackowane. To plus społeczności, które będą zamknięte, płatne…
Naprawdę myślę, że tak w najbliższym czasie będzie wyglądał internet, jeśli chodzi o tę warstwę kursową. I te trzy punkty, które wymieniłaś. Ty powiedziałaś dwa, ja dodałem ten jeden o płatności.
Po prostu, żeby nie było tak, że ktoś nas lubi i będzie mu głupio powiedzieć, że to nie jest fajne, tylko że faktycznie uważa, że to jest dla niego potrzebne już na poziomie wizji.
format wideo faworytem w internecie
Agata Borowska:
Tak myślę, wychodząc naprzeciw tym osobom, które nie byłyby gotowe zaangażować się na tyle w na przykład mentoring czy prowadzenie własnej grupy i myślą o czymś zamkniętym typu e-book, webinar, checklisty i tak dalej Jaka jest Twoja perspektywa? Czy są produkty, w które warto włożyć więcej energii?
Powinniśmy patrzeć na swoje predyspozycje? Czy lepiej piszemy, czy mówimy i tak dalej? Czy jest coś, co się lepiej sprzedaje? Jak na to patrzysz?
WPziom:
Jestem ziomkiem z YouTube’a, więc moja odpowiedź jest oczywista, że to jest wideo. Wideo, wideo, wideo. Po prostu wideo…
Agata Borowska:
Ale byłby przypał, gdybym dała na tę rozmowę tylko mp3. Przepraszam, że przerwałam. Musi być wideo…
WPziom:
Właśnie niekoniecznie. Uzupełnię: właśnie to jest fajne w wideo, że można z tego dać rozmowy w mp3, można z tego zrobić artykuł blogowy, newsletter, karuzelę. Z pomocą profesjonalistów, z pomocą AI i narzędzi do automatyzacji możemy zrobić wszystko mając transkrypcję wideo.
To jest najłatwiejsza forma. Jeśli na przykład mamy artykuł blogowy i chcemy z niego zrobić wideo, jest to możliwe. Już całkiem dobrze to wygląda, jeśli chodzi o awatary. Nie będzie to takie naturalne jak czy live, czy film nagrany na YouTube, więc to, co ja bym rekomendował to właśnie wideo.
Można to wideo po prostu sprzedawać w formie zamkniętej na jakiejś platformie, nawet TutorialMS. To jest darmowa platforma kursowa. Można tam przyjmować płatności i dać dostęp do na przykład pięciu nagrań wideo. Można z tego zrobić – tak jak my robimy w naszych kursach – checklisty, podsumowania.
I jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. My tutaj już jesteśmy takim starszym pokoleniem w internecie… przepraszam, Agata…
Agata Borowska:
Pamiętamy tekstowo.pl i pamiętamy gadu gadu… Nie ma za co przepraszać, to jest prawda.
WPziom:
No właśnie. Pamiętamy, że stałe łącze to było o jeny! „I teraz nie będą, impulsy leciały, ja mogę siedzieć w internecie i nie przyjdzie taki wielki rachunek do domu? O co tu chodzi? Jak to się dzieje?”
Gimby nie znają. Młode pokolenie – patrzę sobie… to jest ogólnie duży temat, duże zagrożenie i duży problem. Z racji tego, że pracuję w domu, niedaleko jest szkoła, patrzę sobie – wraca trzech młodych ludzi i wszyscy patrzą w telefon. Powiedziałem do żonki, że oni chyba grają w jakąś grę, bo przez 5 minut przeszli około 20 metrów. To wygląda tak, że patrzą w trójkę w telefon, coś tam naciskają, idą, potem znowu idą i tak dalej.
Za naszych czasów też się grało, też graliśmy w grę i, powiedzmy, z dzisiejszej perspektywy… Może nie, że marnowaliśmy czas. Tak go spędzaliśmy. Dążę do tego, że teraz nie ma takiego podziału na to, że ktoś gra w gry albo wraca ze szkoły, bo oni robią jedno i drugie. Tylko że to nie jest gra na fajnej konsoli, tylko na telefonie, gdzie nic nie widać i ani nie idą dobrze… Nie podnieśli, głowy przechodząc przez ulicę… Akurat u mnie na osiedlu jest na tyle mało ruchliwa, że nikt ich nie przejechał, ale prawdopodobnie może się to wydarzyć za rok czy dwa na bardziej ruchliwej drodze.
Konkludując i dochodząc do tego, że rozmawiamy o wideo – ci ludzie urodzili się z telefonem w ręku. Oni nie będą mieli problemu, żeby nagrać wideo i nie będą się przełamywać, żeby nagrać stories i tak dalej. To jest dla nich naturalne, dla nich ten świat tak wygląda.
Warto to po prostu robić i akurat Twój profil jest dobry do obserwowania Jeśli ktoś potrzebuje miękkich rzeczy i delikatnej motywacji, że ma nagrywać regularny content, to po prostu musi mieć w obserwowanych Agatę i musi otwierać jej relacje, żeby się pokazywały na samym początku. Wchodzisz na Instagram, tak jak ja, oglądasz relacje Agaty i już możesz wyjść, nie musisz dalej scrollować, ani przeglądać dalej relacji, bo generalnie już wiesz: „Aha, dobra, muszę tworzyć content. Okej.
Wideo jest spoko, wracając do pytania. Wideo jest super, bo po prostu można z tego więcej rzeczy zrobić. Tu akurat Agata jest ekspertką od redystrybucji treści. Tak to się mówi? Recycling?
Agata Borowska:
Recykling treści. Redystrybucja brzmi tak poważnie… jak młode wilki w Kilerze . Także produkcja, dystrybucja… Może być redystrybucja.
WPziom:
Właśnie. Ok, więc to jest super. I super jest to, że wideo na YouTubie po prostu żyje długo. To jest mega przewaga nad innymi kanałami, bo musisz wiedzieć, że YouTube to jest to samo co Google, czyli Twoje filmy mogą być w wyszukiwarce Google i, w momencie gdy jakieś firmy biją się o pierwsze pozycje, to Twoje pozycje będą wyglądały lepiej, ponieważ ktoś wpisuje daną frazę w Google i pokazuje się Twój film, więc widać Twoją buźkę. Nawet jak ktoś w nią nie kliknie, to już ją zobaczył, to już jest dla podświadomości spoko.

Łatwiej się wypozycjonować, bo jest mniejsza konkurencja. Nie nagrało tyle osób, ile napisało artykuł. Jak patrzę w statystyki YouTube (uwielbiam po prostu statystyki YouTube), tam widać, skąd przychodzą ludzie. Większość jest z albo wyszukiwarki, albo ze źródeł zewnętrznych. Źródła zewnętrzne to jest właśnie wyszukiwarka Google, bo są dwie wyszukiwarki: Google i ta w środku – YouTube’owa.
Jeśli większość jest z wyszukiwarki, to mamy wyświetlenia pasywne, czyli coś co się nigdy nie zadzieje na Instagramie: będziemy mieli nasze filmy wyświetlane po trzech, czterech latach . No i oczywiście watch time. Skoro już mówię o YouTube, to tam jest diametralnie inne to, jak długo ktoś ogląda naszą treść. Ja na przykład patrzę, że watch time jest ponad 4 minuty i to jest poniżej średniej, czy jakoś tak. Gdzie na Instagramie ktoś będzie nas oglądał bez przerwy przez 4 minuty! Dlatego ja bardzo lubię te wolniejsze media, jak właśnie YouTube.
Jeśli ktoś ma odpowiedni format np. nie taki stricte tutorialowy jak ja, tylko na przykład z kimś rozmawia albo sam o czymś mówi, to wtedy już są narzędzia AI-owe, na przykład jak Opus Clip, które zrobią nam rolkę dynamiczną z napisami na podstawie naszego długiego filmu. My wrzucamy tylko link i to się dzieje automatycznie.
Dlatego wideo jest po prostu świetne. Myślę, że po tej wypowiedzi już jestem ambasadorem wideo i już każdy, kto chce na coś poświęcić czas, będzie robił wideo.
Agata Borowska:
Warto wejść na TikToka i zobaczyć jak tam wygląda. Chodzi o to, że ludzie po prostu nagrywają się z ręki, coś mówią, nawet nie robią napisów. Po prostu. I jak jest dobry przekaz, mają po setki, tysiące polubień, udostępnień i po prostu liczy się przekaz, a nie to, ile my zatańczymy, ile tam napisów wyleci, ile będzie cięcia, nie wiadomo czego. Może czasem ma to znaczenie, ale nie zawsze.
WPziom:
Tak. Ostatnio właśnie pokazywałem mojej klientce, co nagrywa ziomek z jej branży. On robi jakieś pelety. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale tam trzeba coś przerobić, jakieś wióry, czy resztki z drewna, czy płyty, żeby z tego był pelet i jest jakaś maszyna.
Ziomek chodzi w klapkach, takich gumowych, brudnych, ma w ręku telefon i robi TikToka: „Tu mam taką maszynę – zbudowałem”. Wrzuca ten worek, ten telefon się trzęsie, wszystko jest zakurzone. Nie ma żadnych napisów, nie ma w ogóle tego ziomka, tylko te klapki, skarpety takie z lekką dziurką… Bo on jest po prostu w robocie. I on ma tam setki tysięcy wyświetleń. Ludzie go pytają w komentarzach, ile taka maszyna… coś tam coś tam. Więc generuje leady. Patrzę na jego następny film: „Tu klient jechał do mnie aż 4 godziny, żeby sprawdzić, czy w jego przypadku to będzie działało. Testujemy taką maszynę”.
Taka maszyna kosztuje akurat od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, bo sobie sprawdziłem. TikTok mu generuje lidy, bo chłop wziął telefon i opowiada o tym, że wrzuca jakieś rzeczy do maszyny. Podejrzewam, że nikt u niego w branży tego nie robi, bo to jest taka branża powiedzmy 50+. Może generalizuje, może tak nie jest, ale chłop tak zawsze robił i teraz nie będzie się tutaj wydurniał na TikToku, nie?
Więc to, jakie medium wybierzesz… Dla mnie jest spoko YouTube, bo ja jestem takim wolnym boomerem i lubię dłużej sobie pogadać i też specyfika mojego biznesu – że chcę pokazać, jak coś działa – jest spoko, ale jedno nie wyklucza drugiego to po pierwsze, a po drugie – to pewnie dopowie Agata: najważniejsze, żeby stworzyć content.
Jeśli nagranie YouTube shorts, stories albo Reels na Instagram, które można też wrzucić na TikToka zajmie nam minutę, to zróbmy to, żeby po prostu czuć, że zrobiliśmy coś dobrego dla swojego biznesu. Bez względu na to, gdzie będziesz nagrywać, budowanie tych nawyków jest fajne dla naszego mózgu. Wchodzimy już w takie obszary regularności contentu i – tak jak fajnie ostatnio napisałaś w newsletterze – budowania zaufania do siebie.
Bardzo mi się spodobało to, że jak coś dowieziemy dla siebie, dla swojego biznesu… Bo przecież jak jesteśmy swoimi szefami, to nikt nas nie będzie rozliczał. Jak czegoś nie zrobimy dla klientów w terminie, to przeprosimy albo zrobimy później jakąś fajną rzecz i będzie luzik. A dla nas to nie zrobiliśmy… Ale co się stanie jak właśnie zrobimy? Co się stanie, jeśli bardziej uwierzymy w to, że możemy robić? A jak możemy w coś uwierzyć? No tak, że budujemy zaufanie. Tak jak budujemy zaufanie dając wartość klientom, teraz możemy dać wartość sobie i budować zaufanie ze sobą. Megaważna relacja: ze sobą.
Wiem, że trochę tutaj odjechałem z wideo do głębin naszego podejścia do tworzenia contentu, ale myślę, że to jest ważne.
Agata Borowska:
To jest tak, że nikt nas niby nie rozlicza, ale ileś razy sobie nie dowieziesz, już to w końcu czujesz i jest trochę niewygoda, więc coś w tym jest.
Myślę, że z tymi produktami online może być podobnie. Po prostu spróbujmy coś zrobić, jak nie mamy konkretnego pomysłu, czy to ma być ebook, czy webinar, jak mamy jeszcze co do tego wideo wątpliwości, to niech to będzie coś pisanego. Tylko po prostu próbujmy i testujmy, bo tak jak Ty mi kiedyś powiedziałeś (my czasami tak się biznesowo zderzamy i dyskutujemy o różnych rzeczach): „Nie zderzaj tego pomysłu ze mną tylko z rynkiem”.
To jest trochę o tym, że wiadomo – jest Ciocia Halina, która nam powie „Dobrze, to rób!”. Ale jak my tego nie przetestujemy, to się nie dowiemy, jak to będzie w przyszłości wyglądało.
A co do tego wszystkiego, co powiedziałeś o YouTube – ja tak patrzę, w kontekście rozmów, które często prowadzę z różnymi osobami, że „Boże, jakie te social media ble, jak ja już mam ich dosyć. Trzeba tam wyskakiwać z lodówki i tańczyć, i nie wiadomo co”. No więc to wideo na YouTube, czy nawet newsletter regularnie prowadzony, czy nawet blog, to jest wybawienie. Z tego robimy sobie tę redystrybucję contentu i mamy trochę treści na social media bez konieczności takiego napierania na siebie za każdym razem, jeśli to naprawdę nie jest nasze.
WPziom:
Mówiąc o wymiernych korzyściach biznesowych, to ja mam praktycznie większość klientów, jeśli chodzi o zlecenia, właśnie z YouTube’a. To jest świetne narzędzie. Może to nie wybrzmiało wyraźnie ale można zbudować biznes, który przynosi kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy przychodu miesięcznie, dzięki nagrywaniu contentu na YouTube. Chciałbym, żeby to miało podkreślenie, że naprawdę można fajnie żyć.
Agata Borowska:
„X pieniędzy za nagrywanie na YouTube” – już wiesz jaka będzie miniaturka na tej rozmowie.
WPziom:
No dobrze, jest opcja na zarabianie na YouTubie. Można o tym nagrać cały podcast „Jak zarabiać na YouTube”, bo są reklamy, są linki afiliacyjne i są własne produkty. Żadna z tych metod nie wyklucza innych. Jeden produkt to jest, jeśli ktoś się zapisuje na przykład na listę mailingową i potem może dołączyć do któregoś z moich kursów, a inna rzecz, że ktoś się po prostu zgłasza i chce jakąś usługę.
Było dla mnie zaskoczeniem, że te grupy się ze sobą mieszają. Kiedyś – pamiętam – zrobiłem klientowi projekt. On kosztował około 10 tysięcy złotych. Fajna strona, sklep i tak dalej, ciekawe automatyzacje… Patrzę, że on zapłacił tę fakturę końcową i widzę, że dołączył do kursu, ktoś, kto ma takie samo imię i nazwisko, jak ten klient. Patrzę w adres, NIP, wszystko się zgadza – to jest ten klient. Mówię do niego „Co się teraz stało?”. A on mówi „Wiesz co, dałeś mi rybę, a ja teraz chcę wędkę. Chcę się tego pouczyć i rozwijać tę stronę”.
Byłem zaskoczony, że ludzie, którzy byli w usługach trafiają do kursu albo często odwrotnie: byli w kursie trafiają do usług, bo na przykład wiedzą, ile tego jest. Wiedzą, że mam fajne kompetencje, wiedzą, że mam fajny zespół i że możemy zrobić więcej razem.
Więc to jest ważne, żeby po prostu tworzyć do internetu i robić te produkty cyfrowe. Nie wiem jaki będzie tytuł podcastu, ale Warto robić produkty cyfrowe chociażby po to, żeby mieć kolejnych klientów. Potem będziesz decydować, czy chcesz skalować te usługi, czy może produkty, czy może da radę jedno i drugie.
Agata Borowska:
Ten podcast nie będzie miał jednego tytułu. Z taką intencją tutaj przychodziłam, bo myślę, że w takim przypadku nie jest to możliwe. Tak też jest w biznesie online. My się mierzymy z tyloma rzeczami, że nie da rady tego określić.
A jeśli jeszcze chcesz wyjść z usług, robić coś dla siebie i ciągle jesteś między tym „czy ja będę tworzyć jakiś content dla siebie, czy będę robić usługi dla kogoś, czy nawet produkty? O czym ma być ten produkt?” … To jest cały czas taki styl życia, powiedzmy. Jego nie zamkniesz w jednym tytule, ale zrobiłeś taką fajną klamrę z tą grupą docelową. Ostatecznie wyszło, że najpierw tej grupy nie było a potem okazało się, że to i tak jest jedno.
Ja w tym słyszę takie „w zgodzie ze sobą, ze swoimi kompetencjami i z pójściem za tym, co po prostu jakoś naturalnie umiesz; pokazać się, wideo, rozmawiać z ludźmi”. Do tego jeszcze to fajne uzupełnienie wordpressowe przyciągnęło do Ciebie określone osoby, które albo potrzebują usług, albo korzystają z produktów.
WPziom:
Dokładnie tak. To, co Ty powiedziałaś o mnie – nie każdy tak o mnie myśli, bo wielu ludzi uważa, i słusznie, że jestem ekspertem od WordPressa czy automatyzacji. Natomiast zbudowałem też przy okazji swój biznes i pracuję z klientami nad e-biznesami. Właśnie dzięki temu, że osoby do mnie trafiają z perspektywy technicznej.
Ja mam taką taktykę. Taki powiedzmy początek lejka, że ktoś… Mój kursant, taki typowy ziomek z kursu WordPress, dołącza do mnie, bo chce nauczyć się tworzyć stronę, ale on nie tworzy strony dla siebie, tylko chce tworzyć strony dla klientów. No i ja tam na tym kursie przemycam anegdotki biznesowe, no bo siłą rzeczy lubię to. Lubię biznesy i tam pokazuje się jako osoba, która prowadzi biznes. Nie, że specjalnie się pokazuję, tylko mówię „Hej, tutaj robiliśmy u naszych klientów to i to, a dla Twojego biznesu będzie dobre to i to”. No i wtedy już wychodzimy z tej strefy technicznej i zaczynamy rozmawiać o biznesie.
Naturalną koleją rzeczy jest ten program mentoringowy, o którym wspomniałem. Będziemy rozwijać biznesy określonej liczby osób, bo po pierwsze ten program musi tak wyglądać, że jest tylko kilka osób, a po drugie nie każdy chce rozwijać biznes online. Niektórzy po prostu robią coś innego, mają poukładany biznes, a chcą sami zarządzać swoją stroną.
Jeśli ktoś zaczyna, to może zrobić to stricte technicznie, ale może to zrobić na przykład tak jak ja – od WordPressowej strony. Może zrobić nawet e-booka, jeśli to będzie wartościowy e-book, który rozwiązuje problem.
Ja wiem, że to jest mega oklepane… „wartościowy, content, wartościowa treść” … Ale jaka to jest wartościowa? No taka, która rozwiązuje problem kogoś, kto ten e-book kupi czy pobierze. Wtedy możemy z nim dalej rozmawiać o umiejętnościach miękkich. Ciężko się pokazać od tej strony miękkiej. To jest po prostu trudne do ubrania w produkt.
To, o czym Ty mówisz, że „No okej, dobra, ja wiem jakie mają problemy moje klientki…”. Faktycznie być może na początku ciężko to ubrać w produkt, żeby fajnie to pokazać. Dlatego robimy mniejsze produkty, tak jak na przykład e-book.
Zaleta prostego produktu
Najwspanialsze, co może się zdarzyć w internecie: gdy opakujemy swoją wiedzę, czyli całe życie pracowaliśmy w usługach i nagle opakowujemy swoją wiedzę i ktoś bez naszej ingerencji kupił od nas rzecz i ona się zadziała automatycznie. On już ją ma. To nie jest tak, że ktoś zamówił u nas usługę i im więcej sprzedamy, tym tak naprawdę mamy więcej roboty – tak działa agencja. Im więcej rzeczy sprzedamy, tym więcej mamy do zrobienia. Ja miałem taki okres, kiedy cieszyłem się, że dograłem ileś umów i „O jeny, jak dużo tysięcy wpadło w krótkim okresie!”, a potem sobie usiadłem, mówię „O jeny, przecież to jest tyle pracy!”.
A z produktami cyfrowymi tego nie ma w momencie, gdy są to takie zwykłe proste produkty. To jest ogóle dobry wstęp do tego, żeby się z kimś bardziej poznać. Jest to dobry wstęp dla dwóch stron.
Wracając do tego wideo – dlaczego wideo jest ważniejsze niż e-book? Może tak: czy widziałaś kiedyś kurs wideo, który kosztował 1000 złotych? Widziałaś. A czy widziałaś kiedyś e-booka, który kosztował 1000 złotych?
Agata Borowska:
Tak, widziałam. Natomiast nie byłam zwyczajnie przekonana, czy to jest tyle warte. Skoro widzę wcześniej e-booki za 49 to…
WPziom:
Właśnie, bo tak się po prostu przyjęło, że e-book nie jest tyle warty. Możemy z tym polemizować, że tak nie jest, bo ktoś zastosuje wiedzę z e-booka za 1000 złotych i przyniesie to do jego firmy wymierne korzyści razy ileś. No ale ludzie nie mają takiego przekonania. Bardziej za kurs zapłacą i często ta sama treść podana w inny sposób jest dla ludzi bardziej wartościowa w odbiorze. Nie mówię, że zawsze bardziej wartościowa w kontekście wideo.
Promujmy nasze produkty on-line
Płynę trochę w anegdotki i w te różne meandry…
Agata Borowska:
Tak, ale myślę, że na koniec możemy jeszcze zaznaczyć… Tak fajnie powiedziałeś o tym, że bez naszej ingerencji sprzedał się kurs, ale to chyba nie do końca będzie bez naszej ingerencji. Chciałabym, żeby nie pozostawiać takiego pola do domysłów. Chyba jednak promujemy te produkty, co? I może ze swojego doświadczenia mógłbyś też powiedzieć, jak to się dzieje, i że o nich trochę trzeba mówić, bo nam się czasem wydaje, że my o czymś powiemy raz i potem się dziwimy, dlaczego nic się nie dzieje.
A nasi odbiorcy są każdego dnia atakowani wieloma komunikatami, więc informacja o naszym kursie może im po prostu umknąć. A Ty przecież już dobrze wiesz, że dziesięć maili o tym napisałeś. Dlaczego masz pisać jedenasty?
WPziom:
Jak napiszę jedenaście i ktoś się obrazi, to ma na dole taki przycisk. Po prostu. Ja na przykład, jak kogoś lubię i ktoś mi ciągle sprzedaje, to go lubię, ale nie potrzebuję tego produktu i na przykład jestem u tej osoby z innej okazji, więc nie obrażam się. Myślę, że Twoi ludzie też się nie obrażają.
Oczywiście, że trzeba mówić o produkcie. Może zdarzyć się tak, jak w moim przypadku, że o produkcie powiedziałaś trzy lata temu na YouTube i tam jest na dole link, więc warto jak najszybciej mieć jakiekolwiek produkty, żeby odsyłać do nich w filmie. Wtedy powiedziałaś o nich dawno i już być może nie pamiętasz o tym filmie. Ja mam czasem pod filmem komentarz sprzed czterech lat i ktoś mnie pyta o jakiś moment filmu. Muszę wtedy jeszcze raz ten film obejrzeć i zobaczyć o czym ja tam mówiłem i co miałem na myśli. Bo faktycznie nie wybrzmiało, że to nie będzie dochód pasywny, bez żadnej naszej pracy, bo będzie teraz troszkę mniej optymistycznie.
Dzisiaj w internecie jest zapierdol, zaraz mamy 2025 rok, reklamy są coraz droższe. Coraz więcej fajnej treści jest na przykład u mnie na YouTubie, jest bardzo dużo filmów na wiele fajnych tematów. Konkurencja jest coraz większa i między innymi dlatego warto zawsze budować listę mailingową, bo jak zderzymy to z lejkiem sprzedażowym i zobaczymy, ile kosztuje dotarcie do jednej osoby z reklamy, a ile kosztuje dotarcie z naszego newslettera, to zaczniemy to wszystko mierzyć i zobaczymy różnicę.

O wyróżnikach słów parę
Warto od samego początku budować listę mailingową i przygotowywać te osoby do tego, że będziemy im coś sprzedawać. To się trochę wiąże z Twoim pytaniem o to, czy warto komunikować o naszym produkcie. Jeśli ktoś się zapisuje, to można powiedzieć od razu „Hej tu mam takie i takie produkty, to jest mój sklep, w tym i w tym mogę Ci pomóc”. Myślę, że Ty jesteś tu akurat ekspertką… To nie tak, że „Hej kup, bo się zapisałaś, a ja Ci dałem darmowy e-book. No i teraz już musisz kupić. Jak pobrałeś darmowy ebook, dałem Ci wartość, to musisz skonwertować, bo tak piszą”.
Agata Borowska:
Ale jakie to by było oryginalne… Ja mam teraz tak jak z tym kliknij w button.
Ostatnio rozmawialiśmy z Karolem podczas jakiegoś z naszych mastermindów. Mówi, że widział gdzieś taką komunikację, gdzie było po prostu kliknij w button… i wulgaryzm. I tak sobie myślę – coś nowego i świeżego…
WPziom:
Ja to akurat widziałem w moim AI-u. Mam pobudowanych agentów – takich konsultantów, którzy konsultują ze mną rzeczy i oni mają różny profil. Niektórzy mają na przykład bardziej profil sprzedażowy, nastawiony na konwersję.
No i właśnie ta komunikacja… Wrzuciłem mojego maila, którego chciałem wysłać i agent AI, który ma taki i taki profil, ma wiedzę o mojej firmie, ma tak i tak do mnie mówić – mówi do mnie:
„Kurwa mać, Karol, co to jest? Jakieś kółko różańcowe? Dawaj na dole button, «kupuj ten kurs skurwysynu!»”
Tutaj będzie dużo wypikane… ale faktycznie to może być nasz wyróżnik, styl komunikacji, nie?
Ja uznałem, że moi subskrybenci byliby zdziwieni gdybym nagle zaczął tak do nich pisać. Ale Ty, jak dopiero zaczynasz, to może zacznij od razu? „Słuchaj, masz tu pobrany mój ebook, na co Ty teraz czekasz? Tutaj masz produkt za 47 złotych. No nie wal mi tu ściemy, że w cenie pizzy kupisz taką wartościową wiedzę!”
Agata Borowska:
No, warto pomyśleć. Wiecie, czasami mówią, że pieniądze leżą na ziemi… Może wyróżniki też leżą na ziemi i po prostu każdy z nas ma wbudowane coś takiego, że można to przekuć w komunikację?
Ja generalnie od zawsze prowadzę taką dosyć swobodną komunikację, ale myślę, że jakbym puściła wodze fantazji, to mogłoby być jeszcze ciekawiej. Natomiast może już bez takich wulgaryzmów… Może tylko troszeczkę, troszeczkę.
WPziom:
A może tak? I właśnie wracamy do tego, o czym mówiliśmy już dobrych parę minut temu. Gdybyś pisała maila dla klientki, to pewnie byś tak nie zrobiła, ale dla Agaty? W momencie gdy masz jakąś kampanię i testujesz jaki mail będzie miał najwięcej otwarć albo najwięcej kliknięć? Czemu nie? Tym bardziej jak masz już jakąś relację ze swoimi ziomeczkami i to nie jest pierwszy mail, w którym ktoś dopiero Cię poznał…
Ani nie jest to odpowiedź na zapytanie w formularzu kontaktowym, gdzie napisała do Ciebie korporacja i tutaj w takim klimacie odpowiadasz. Wtedy to może nie jest dobry pomysł.
Agata Borowska:
Można powiedzieć, że mamy pewne wskazówki na temat rozpoczynania swojej działalności.
Wiemy, że warto brać zlecenia, a nawet warto czasami robić to, co jakby nie do końca leży w naszym scope. Jak sobie przypomnę siebie sprzed na przykład pięciu lat… „Grafiki w Canvie? Boże! Nie, no przecież ja – graficzka?”– i tak dalej…
A teraz robię to, ale też dzięki temu, że Canva się rozwinęła. Czasami warto sobie po prostu spojrzeć, czy narzędzia nie poszły do przodu i czy my faktycznie nie jesteśmy w stanie zrobić trochę więcej dla klienta. Powiem jeszcze od swojej strony, że czasami ludzie wolą wrócić do nas po różne rzeczy, zamiast szukać gdzieś naokoło albo w innych miejscach. To im oszczędza czas.
WPziom:
Jeśli Twoja grupa, która słucha tego podcastu, pewnie głównie słuchaczki, potrzebują wiedzy, jak się za to zabrać od strony technicznej, bardzo chętnie nagram z Tobą kolejny odcinek.
Podamy zestaw narzędzi – co trzeba mieć, co trzeba zrobić, żeby wypuścić swój pierwszy produkt online. Może omówimy jakiś konkretny case? Jeśli będzie taka potrzeba to jak najbardziej. Mogę oczywiście podpowiedzieć, że WordPress jest świetnym rozwiązaniem, bo jeśli cokolwiek potrzebujemy w nim zrobić, na pewno jest darmowa wiedza w internecie. Kwestia tego, ile mamy czasu, żeby do tego dotrzeć.
Jest już bardzo dużo narzędzi. To skojarzyło mi się z tym, co powiedziałaś, że są narzędzia, i że Canva się rozwinęła. Jest bardzo dużo świetnych narzędzi, które pomogą nam w biznesie. Dzisiaj naszym zadaniem, nawet w świecie – jak ja mówię – technicznym, jest to, żeby umieć łączyć te narzędzia ze sobą. Nie musimy być ekspertami w WordPressie ani w żadnej innej aplikacji, jeśli nie pracujemy w jakiejś agencji, która specjalizuje się w danym rozwiązaniu i potrzebuje głęboko wejść w biznes klienta.
Jeśli chcemy zbudować biznes online, który przyniesie nam profit, to po prostu musimy znać kilka narzędzi na tyle, żeby wypuścić jakąś daną rzecz w świat.
Fajnie, że to powiedziałaś, bo często spotykam się z osobami, które mówią, że są nietechniczne. Te czasy, że osoby nietechniczne nie radzą sobie w internetach, już odeszły. Teraz osoby nietechniczne na pewno spokojnie sobie ogarną czy to właśnie stronę internetową, czy to sprzedaż w internecie, czy jakieś grafiki narzędziami no-code’owymi – bez kodowania, bez programowania. Więc tutaj chciałbym powiedzieć, trochę ku pokrzepieniu serc, że jest dużo roboty, ale można to sobie spokojnie ogarnąć.
Agata Borowska:
Trochę ku pokrzepieniu serc, a trochę też, żeby nie było wymówek. No bo jednak można działać i miejsce jeszcze jest. Nawet jeśli już po prostu, wiecie… „Blogi skończyły się x lat temu, bardzo trudno trafić do klientów, reklamy coraz droższe” i tak dalej. Jak ktoś robi i robi dobrze, to zawsze będzie miał miejsce i podejrzewam, że w produktach online będzie tak samo. Jak produkt będzie dobry, to się wybroni. Jeśli oczywiście trafi w potrzeby klienta – już tak idąc biznesowym żargonem na sam koniec.
WPziom:
I jeśli ktoś myśli na przykład o usługach – to jest świetny sposób, żeby zacząć – i, moim zdaniem, świetna opcja to połączyć produkty cyfrowe i usługi. Mając cały czas usługi nie odklejamy się od rynku.
Chociaż w momencie, gdy mamy produkty cyfrowe i faktycznie pracujemy z kursantami, to te umiejętności miękkie, czyli wchodzenie w biznesy naszych kursantów, rozmawianie z nimi też pozwolą nie odkleić się od rynku…
Ale dążę do tego, że nie sztuką jest zarobić na przykład 10 tysięcy i zrobić sobie zapierdol w biznesie, nie? Bardzo dużo jest firm, które potrzebują naszej pomocy w biznesie online.
Nie chcę powiedzieć, że to jest banalne i proste, ale jest w zasięgu każdego, kto na przykład tak jak ja mieszka na jakiejś wsi… Jakbym chciał pracować jako programista za 15k albo 20k, to nawet nie mam szans tego robić. Nie miałem szans tego robić, jak zaczynałem biznes, bo praca zdalna nie była taka modna. Kiedy około 7 lat temu pracowałem z domu, to ludzie mówili: „Ale co? To chyba trochę jakoś dziwnie? Ja bym nie mógł się zmotywować…”. To taki najczęściej powtarzany tekst.
To jest super rozwiązanie, żeby zarobić swoje pieniądze w internecie – czy to dodatkowe do pensji, czy to jako początek biznesu online. Więc zarabiajcie swój hajs w internetach, bo warto.
Agata Borowska:
No i widzisz – napis na miniaturkę, sam się zrobił na koniec, także dziękuję bardzo.
Trochę trzeba było czekać na ten podcast, jako że podcasty dla WOŚP były bardzo dawno. To tak parafrazując ten dowcip, że jak Agata obieca, że nagra podcast, to nie trzeba jej co pół roku przypominać. Także wreszcie się dokonało.
Jeżeli jakieś wątki zwróciły waszą uwagę, to piszcie w komentarzach. I, jeśli któryś z wątków wymaga rozwinięcia, to my bardzo chętnie. Jak widzicie, przyszliśmy z dwoma wątkami, ale one bardzo szybko się rozgałęziają. O tym można w nieskończoność. Jeśli zatem możemy się podzielić naszym kilkuletnim doświadczeniem, to bardzo chętnie.
Dziękuję, Karol, za obecność w Podkastynacji. To drugi raz, bo 40. odcinek też był z Korolem. Jak wypuszczałeś pierwszego e-booka, pamiętasz?
WPziom:
Faktycznie. Zacząłem od bezpłatnego e-booka i, co ciekawe, ten e-book nadal jest do pobrania i dalej jest w miarę aktualny. Trochę go jeszcze po drodze odświeżyłem.
Więc to faktycznie historyczny moment. To wspaniale zatoczyło koło: teraz odpalam Twój program mentoringowy, a wtedy był pierwszy e-book… To co tu będzie, jak będę następnym razem?
Agata Borowska:
No, szok. Na pewno będzie Podkastynacja. Także będziesz miał gdzie opowiadać.
WPziom:
Wspaniale. Poważnie, jak macie jakieś pytania, to śmiało piszcie w komentarzu – ja też bardzo chętnie się odniosę. Jeśli mamy coś tam uzupełnić, to jak najbardziej – bardzo chętnie. A jak macie ochotę, to wbijajcie na WPZiom albo na YouTube’a, tam są wszystkie moje kursy. Zapraszam do kontaktu, jeśli ktoś po prostu potrzebuje wsparcia.
Agata Borowska:
Do usłyszenia!
WPziom:
Dzięki!