Z pamiętnika instruktora #2
Jadę tramwajem do klubu, wcinam rzodkiewki i wafle ryżowe. Całe szczęście, że nie pączka – wizerunek ległby w gruzach, gdyż do tramwaju wsiada klientka klubu. – Jedziesz do mnie? – No, przepustkę ze szpitala wzięłam na zajęcia. – Cooo?… – pytam mało rezolutnie – Może rzodkiewkę? – A, daaj. No na głowę idzie dostać. Dwa…