Uwielbiam czekać

Uwielbiam czekać

Był ciepły, sierpniowy wieczór, a ja, strudzona całonocną podróżą z przygodami (i siostrą) do Krakowa, usiadłam na festiwalowy leżak i… zasnęłam. Mam to wypominane do dziś (super wyrażenie, zupełnie jak “mieć coś wisieć w szafie”), ale nie żałuję, bo dzięki temu po przespanym koncercie Much mogłam z odświeżonym umysłem zaklepać sobie miejsce kilka metrów od…