Biegnij Warszawo! Czyli bieg idealny
Przebierając nogami na warszawskich ulicach cieszyłam się wczoraj, że jest sobie blog. Kiedy endorfiny już totalnie opanowały mój mózg, dużo radości sprawiła mi myśl, że będę miała gdzie zostawić najlepszą, choć nieżyciową, dychę życia. I że znowu będę rzygać tęczą na blogu. Co zrobisz – nic nie zrobisz. Jakie życie, taki blog! Bieganie miało być…